poniedziałek, 18 czerwca 2012

Vitae


Była już ciemna noc.
Siedział wygodnie w fotelu zwilżając usta czerwonym winem. Z głośników muzyka cicho sączyła w jego uszy pobudzające nuty. Bez pośpiechu naciskał kolejne znaki klawiatury. Ekran monitora zapełniał się czarnymi literami.
Lubił pisać, zwłaszcza o tej porze.
Szum komputera scalał przestrzeń wokół niego pozwalając wyobraźni robić swoje.
Właśnie zastanawiał się jak przyoblec w słowa nowy obraz myślą stworzony, gdy z rytmu wybiło go pukanie do drzwi.
Początkowo zlekceważył fakt, że ktoś chce mu złożyć wizytę, ale pukanie powtórzyło się. Było z gatunku tych zdecydowanych i nieprzypadkowych.
Wstał od komputera i zastanawiając się, kto to może być poszedł niespiesznie w stronę drzwi. Nie pamiętał żeby był z kimś umówiony.
- Ach… Pewnie sąsiad pomylił piętra? – Pomyślał.
Mrok mieszkania rozjaśniały jedynie monitor i lampa stojąca na biurku toteż, kiedy otworzył drzwi zobaczył sylwetkę kobiety w blasku korytarzowego oświetlenia.
- Czy mogę wejść? – Usłyszał spokojny głos stojącej przed nim.
Chciał ją o coś zapytać, zamiast tego zrobił gest zapraszający. Był zdumiony swoją reakcją, inną od przewidzianych w takich okolicznościach, ale intuicja podszeptywała takie właśnie zachowanie się.
Przeszli do pokoju.
Nie mógł oderwać od niej oczu. Miała w sobie nieopisaną siłę przyciągania spojrzenia.
Była ciepła noc, więc ciało skrywało się jedynie pod dobrze dopasowanymi spodniami i takąż bluzką. Ubranie podkreślało jej młodą, zgrabną sylwetkę.
Lekko rude włosy, niebieskie oczy i nieduże piersi od razu przykuły jego uwagę. Patrząc na kobietę zawsze koncentrował się na tych częściach ciała.
I w tym przypadku zrobił to dyskretnie nie dając po sobie poznać zaciekawienia.
- Zapalę więcej światła. – Zaproponował bez przekonania.
- Nie trzeba. Tak jest dobrze. – Odpowiedziała kobieta.
- Wolę półmrok. – Dodała.
- Proszę usiąść. Może napije się pani wina? Czerwonego?
Nie czekając na odpowiedź wyjął ze starego, drewnianego kredensu kryształowy kieliszek. Napełnił go rubinowym płynem i podał.
- Mam nadzieję, że będzie pani smakowało?
- Jestem pewna, że będzie mi smakowało. Dziękuję. – Odpowiedziała z dziewczęcym uśmiechem.
Nie mógł określić jej wieku. Ciało młode a w oczach doświadczenie – można by rzec – tysięcy lat życia.

Zanim zapukała sprawdziła adres.
- Tak! To ten! – Potwierdziła samej sobie. Nie chciała mieć wątpliwości.
Odczekała chwilę i zapukała jeszcze raz. Drzwi otworzył mężczyzna. Jego pogodna twarz i mimo późnej pory błyszczące spojrzenie pozbawiły ją pewności siebie.
Zwykle wchodziła bez pytania, ale tym razem stało się inaczej.
- Czy mogę wejść?
Miała nadzieję, że usłyszy grzeczne acz stanowcze; Nie!
Mężczyzna zaprosił ją gestem do środka.
W półmroku panującym w mieszkaniu mogła ukryć własne zmieszanie. Nie rozumiała intymnych reakcji swojego umysłu.

Rozmawiali długo, tak jakby znali się od zawsze. Dopiero promienie wschodzącego słońca zwróciły ich uwagę, że od kilku godzin nie są sobie obcy. Jakaś niedotknięta energia zmieniła przestrzeń w nich i wokół nich.

- Chyba już pójdę? – Powiedziała kobieta wstając. - Muszę iść do pracy.
Już wiedziała, dlaczego dzisiaj jest inaczej. W jego oczach nie widziała strachu, ale miłość i ciekawość – niekończącą się iskrę życia.
- Myślę, że nic złego się nie stanie, jeżeli zostaniesz. Na pewno masz wyrozumiałego szefa. Znajdzie kogoś na twoje miejsce.
- Nawet nie znasz mojego imienia. – Powiedziała z nutą paniki w głosie.
- Morti?
Obydwoje byli zaskoczeni odpowiedzią, lecz wiedzieli już, że są jednocześni i wzajemni.


18.06.2012r.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz