Była już ciemna noc.
Siedział wygodnie w fotelu zwilżając usta czerwonym
winem. Z głośników muzyka cicho sączyła w jego uszy pobudzające nuty. Bez
pośpiechu naciskał kolejne znaki klawiatury. Ekran monitora zapełniał się
czarnymi literami.
Lubił pisać, zwłaszcza o tej porze.
Szum komputera scalał przestrzeń wokół niego
pozwalając wyobraźni robić swoje.
Właśnie zastanawiał się jak przyoblec w słowa nowy
obraz myślą stworzony, gdy z rytmu wybiło go pukanie do drzwi.
Początkowo zlekceważył fakt, że ktoś chce mu złożyć
wizytę, ale pukanie powtórzyło się. Było z gatunku tych zdecydowanych i
nieprzypadkowych.
Wstał od komputera i zastanawiając się, kto to może
być poszedł niespiesznie w stronę drzwi. Nie pamiętał żeby był z kimś umówiony.
- Ach… Pewnie sąsiad pomylił piętra? – Pomyślał.
Mrok mieszkania rozjaśniały jedynie monitor i lampa
stojąca na biurku toteż, kiedy otworzył drzwi zobaczył sylwetkę kobiety w blasku
korytarzowego oświetlenia.
- Czy mogę wejść? – Usłyszał spokojny głos stojącej
przed nim.
Chciał ją o coś zapytać, zamiast tego zrobił gest
zapraszający. Był zdumiony swoją reakcją, inną od przewidzianych w takich okolicznościach,
ale intuicja podszeptywała takie właśnie zachowanie się.
Przeszli do pokoju.
Nie mógł oderwać od niej oczu. Miała w sobie
nieopisaną siłę przyciągania spojrzenia.
Była ciepła noc, więc ciało skrywało się jedynie pod
dobrze dopasowanymi spodniami i takąż bluzką. Ubranie podkreślało jej młodą,
zgrabną sylwetkę.
Lekko rude włosy, niebieskie oczy i nieduże piersi
od razu przykuły jego uwagę. Patrząc na kobietę zawsze koncentrował się na tych
częściach ciała.
I w tym przypadku zrobił to dyskretnie nie dając po
sobie poznać zaciekawienia.
- Zapalę więcej światła. – Zaproponował bez
przekonania.
- Nie trzeba. Tak jest dobrze. – Odpowiedziała
kobieta.
- Wolę półmrok. – Dodała.
- Proszę usiąść. Może napije się pani wina?
Czerwonego?
Nie czekając na odpowiedź wyjął ze starego,
drewnianego kredensu kryształowy kieliszek. Napełnił go rubinowym płynem i
podał.
- Mam nadzieję, że będzie pani smakowało?
- Jestem pewna, że będzie mi smakowało. Dziękuję. –
Odpowiedziała z dziewczęcym uśmiechem.
Nie mógł określić jej wieku. Ciało młode a w oczach
doświadczenie – można by rzec – tysięcy lat życia.
Zanim zapukała sprawdziła adres.
- Tak! To ten! – Potwierdziła samej sobie. Nie
chciała mieć wątpliwości.
Odczekała chwilę i zapukała jeszcze raz. Drzwi
otworzył mężczyzna. Jego pogodna twarz i mimo późnej pory błyszczące spojrzenie
pozbawiły ją pewności siebie.
Zwykle wchodziła bez pytania, ale tym razem stało
się inaczej.
- Czy mogę wejść?
Miała nadzieję, że usłyszy grzeczne acz stanowcze;
Nie!
Mężczyzna zaprosił ją gestem do środka.
W półmroku panującym w mieszkaniu mogła ukryć własne
zmieszanie. Nie rozumiała intymnych reakcji swojego umysłu.
Rozmawiali długo, tak jakby znali się od zawsze.
Dopiero promienie wschodzącego słońca zwróciły ich uwagę, że od kilku godzin
nie są sobie obcy. Jakaś niedotknięta energia zmieniła przestrzeń w nich i
wokół nich.
- Chyba już pójdę? – Powiedziała kobieta wstając. - Muszę iść do pracy.
Już wiedziała, dlaczego dzisiaj jest inaczej. W jego
oczach nie widziała strachu, ale miłość i ciekawość – niekończącą się iskrę
życia.
- Myślę, że nic złego się nie stanie, jeżeli
zostaniesz. Na pewno masz wyrozumiałego szefa. Znajdzie kogoś na twoje miejsce.
- Nawet nie znasz mojego imienia. – Powiedziała z
nutą paniki w głosie.
- Morti?
Obydwoje byli zaskoczeni odpowiedzią, lecz wiedzieli już, że są
jednocześni i wzajemni.
18.06.2012r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz