wtorek, 25 listopada 2014

Dolina Szafirowego Jeziora





Samochód zostawili na parkingu straży granicznej. Dalej, kilkukilometrowy odcinek pokonają pieszo, idąc wąską ścieżką, gęsto zalesionego zbocza góry.

Nie spieszyli się.

- Do zachodu słońca mamy  kilka godzin, powinniśmy zdążyć – powiedział Wiktor, patrząc na przysłaniające – listopadowe niebo – chmury.
- Przed deszczem też? – zapytała Alicja, mając nadzieję, że usłyszy zdecydowane: „też”.
- Na to bym nie liczył.

niedziela, 16 listopada 2014

Jabłka w cieście, czyli Unio Mentalis






Wpatrywał się w obłoczki pary unoszące się z nad naleśników, takich, jakie lubił najbardziej – z jabłkami. Oprószone cukrem pudrem, leżały na porcelanowym talerzyku w świetle lampy nocnej. Mimo, że na biurku panował rozgardiasz, trudno byłoby ich nie zauważyć.
Pomyślał, że są jak kobiety, bezwstydnie kuszące swoimi wdziękami na rozgrzanej słońcem plaży.
- Dziękuję! – krzyknął w stronę kuchni.
W pokoju był sam. Odłożył pióro – czarnego Parkera z grawerowaną stalówką z 23-karatowego złota – i uległ pokusie gorących jabłek w cieście.
Jadł rękoma, łapczywie, z niepohamowaną radością chwili.
- To już, tak szybko? – powiedział do siebie,  widząc pusty talerzyk.

środa, 5 listopada 2014

Little Church





"Jest coś pięknego w tym zadowoleniu, w tej bezbolesności, w tych znośnych przyczajonych dniach, kiedy ani ból, ani rozkosz nie mają odwagi krzyczeć, kiedy wszystko tylko szepcze i skrada się powoli."
Hermann Hesse - "Wilk Stepowy "