czwartek, 29 listopada 2012

In Black Eyes



Zawsze o tej porze roku wyjeżdżali w góry – zimne, białe.

Wiedziałam, że wiązania są za mocno zapięte! A ty mógłbyś bardziej uważać! – Krzyczała.
- Przepraszam, ale mógłbym to samo powiedzieć o tobie.
Popatrzyli na siebie i  obydwoje wybuchnęli śmiechem. Krzysztof usiadł obok niej i pomógł wypiąć narty.
- Jak się czujesz, wszystko w porządku? – Zapytał.
- Ręce całe, żebra całe, głowa chyba też. – Odpowiedziała jakby wypadek przydarzył się komuś innemu. Nie lubiła pieścić się ze sobą. Zawsze mówiła, że cokolwiek się dzieje, nie jest to przecież koniec świata.

piątek, 23 listopada 2012

Ona i On



Była piękną rudowłosą, z którą łączyły go szczególne relacje.

Kiedy spotkali się pierwszy raz, ona – wylękniona i nieufna jakby tacy jak on krzywdzili ją wcześniej – agresją próbowała trzymać go na dystans. Dopóki nie przekraczał jej dla niej bezpiecznej granicy, ona stwarzała pozory jego nieobecności. Wolała go nie dostrzegać, byle tylko serce napędzane strachem nie powodowało wibracji paraliżującej umysł.

Początkowo nie zwrócił uwagi na jej urodę. Na jej długie, ogniste włosy i smukłą sylwetkę. Na ruchy pełne gracji. Może dlatego, że całym ciałem zapadała się w siebie żeby ukryć swoją obecność. Jej szeroko otwarte oczy szeptały: „Mnie tu nie ma.”

wtorek, 20 listopada 2012

Lekcja rysunku


photo by: Steve McCurry















Miała 6 lat i siedziała w ostatnim rzędzie rysując.
Nauczycielka twierdziła, że dziewczynka nigdy nie może skupić uwagi, a jednak na tych zajęciach z rysunku potrafiła.
Nauczycielka była zafascynowana, podeszła do niej i zapytała: „Co rysujesz?”
Na co dziewczynka: „Rysuję obraz Boga.”
- Ale przecież nikt nie wie jak wygląda Bóg. – Stwierdziła nauczycielka.
- To za minutkę się dowiedzą. – Odpowiedziała dziewczynka.
                                                                                        - Zasłyszane u Kena Robinsona.



      How can something as simple as a smile be so deceptively complex? – Ron Gutman.       


czwartek, 8 listopada 2012

Dla tych, którzy niecierpliwią się

…Zbliżył się do cyganki i przytulił ją do siebie. Jej ciało wyraziło namiętność, której odrętwiały umysł nie mógł wyartykułować.
- Wróć do swojego serca i gromadź okruchy dobra. – Usłyszała.
Spojrzała na niego słonymi oczami jednocześnie opierając dłonie na jego torsie.
- Kim jesteś? – Zapytała.
- Jestem tym, czym jest wszystko dookoła mnie. Jestem całością... A może jestem zwykłym człowiekiem?
I nim padło kolejne pytanie złożył na jej drżących ustach pocałunek. Cichy pocałunek kochanka pachnącego wiatrem oceanu.
Na jej twarzy malowały się wszystkie emocje całego świata, spod których delikatny uśmiech witał nowy, inny dzień…