Zawsze
o tej porze roku wyjeżdżali w góry – zimne, białe.
- Wiedziałam, że wiązania są za mocno zapięte! A ty mógłbyś bardziej uważać! – Krzyczała.
- Wiedziałam, że wiązania są za mocno zapięte! A ty mógłbyś bardziej uważać! – Krzyczała.
-
Przepraszam, ale mógłbym to samo powiedzieć o tobie.
Popatrzyli
na siebie i obydwoje wybuchnęli śmiechem. Krzysztof usiadł
obok niej i pomógł wypiąć narty.
-
Jak się czujesz, wszystko w porządku? – Zapytał.
-
Ręce całe, żebra całe, głowa chyba też. – Odpowiedziała jakby wypadek
przydarzył się komuś innemu. Nie lubiła pieścić się ze sobą. Zawsze mówiła, że
cokolwiek się dzieje, nie jest to przecież koniec świata.
