Codziennie
patrzył na swoje odbicie w lustrze. Na oczy, które patrzyły na niego.
Wiedział,
że już wcześniej je widział. Obie pary oczy budowały relację miedzy sobą,
przenikały się spojrzeniami. Każda ich para konstytuowała z tego co było, to co
będzie i jest.
Dzisiaj
wstał wcześnie.
Za
oknami panował jeszcze półmrok zimowego poranka. Odchodząca noc zostawiała
resztki latarnianych świateł skrzących się w kryształkach leżącego śniegu.
Lubił
taką iluminację.
Odkręcił
kran z ciepłą wodą, zanurzył w niej ręce. Kiedy tak stał usłyszał cicho
wypowiadane słowa:
-
Spójrz na mnie. Spójrz mi w oczy.
Podniósł
wtedy głowę i spojrzał w oczy.
- Co
widzisz?
-
Siebie. – Odpowiedział.
-
Czy ufasz nam? – Zapytały oczy.
- Przecież wiesz. – Odpowiedział i zaczął golić się nucąc dobrze mu znaną melodię.
22.01.2012r.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz