…Wszystkie
mikro światy w przestrzeni pomiędzy strumykiem szemrzącym z jednej strony,
lekko rozkołysanych drzew wiatrem poranka z drugiej i niewielkich wzgórz
zamykających trójkąt ich enklawy zaczynały dzień od rytuału kąpieli w złotych
promieniach wschodzącego słońca.
Zapowiadał
się kolejny, wspaniały, niczym nieskrępowany, bez narzucanej im obcej woli
dzień.
Każdy
z nich trawił Początek dążąc do Końca tworząc Początek. Tak żyli, bo tak
chcieli. Wiedzieli.
Nigdy
nie ingerowali w innych. Inni, obcy – trochę ze strachu, trochę z szacunku a
najczęściej z niezrozumienia – sami wyznaczyli dla siebie niewidoczną granicę
ich światów, której dla własnego bezpieczeństwa starali się nie przekraczać.
Ale
jak to bywa, w każdym ogromie znajdzie się niedoinformowany i nieświadomy.
Wyszedł
taki z pomiędzy drzew, nawet pokojowo nastawiony musiał być, bo nikt go w
pierwszej chwili nie zauważył.
Dopiero,
kiedy ciepłe, lepkie coś spadło na zadowolone z życia Źdźbło nastąpiła
konsternacja jego i jemu podobnych.
Cisza
trwała dłuższy czas i tylko sylwetka oddalającego się czworonoga nie zauważyła
odmienności dzisiejszego dnia.
02.01.2012r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz