niedziela, 27 listopada 2011

Cienie


Słońce zasnęło chowając się za horyzontem.
Stali w zaułkach mroku nie widząc się nawzajem.
Mimo, że wiatr delikatnie obejmował ją chłodnymi ramionami, czuła jak cienka stróżka potu spływa jej po plecach.
- Nie potrafię rozmawiać z kimś bez twarzy. – Powiedziała grzecznie, lecz stanowczo, starając się ukryć drżenie głosu.
- Boisz się? – Zapytał nieznajomy cichym głosem tak żeby tylko ona słyszała.
Zrobił krok w jej kierunku. Jego szczupła sylwetka zamajaczyła wtopiona w czerń tła. Zrobił kolejny krok zatrzymując się tuż przed nią. Ich twarze roziskrzyły w blasku księżyca.
Kobieta zawsze pewna siebie i spokojna, teraz lekko zaskoczona, w pierwszym odruchu delikatnie uniosła ku górze kąciki ust, ale czując coraz większy niepokój chciała krzyknąć, zawołać kogoś. Nabrała powietrza głęboko do płuc i... do dzisiaj nie rozumie, dlaczego nie zrobiła tego.
Może to instynkt albo to, co zobaczyła w jego oczach, spowodowały zmianę decyzji?
Nigdy później nie starała się zrozumieć ani zweryfikować tego, co wtedy wydarzyło się na rynku małego, nadmorskiego miasteczka.


27.11.2011r.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz