Wpatrywał się w obłoczki pary unoszące się z nad
naleśników, takich, jakie lubił najbardziej – z jabłkami. Oprószone cukrem
pudrem, leżały na porcelanowym talerzyku w świetle lampy nocnej. Mimo, że na
biurku panował rozgardiasz, trudno byłoby ich nie zauważyć.
Pomyślał, że są jak kobiety, bezwstydnie kuszące
swoimi wdziękami na rozgrzanej słońcem plaży.
- Dziękuję! – krzyknął w stronę kuchni.
W pokoju był sam. Odłożył pióro – czarnego Parkera
z grawerowaną stalówką z 23-karatowego złota – i uległ pokusie gorących jabłek
w cieście.
Jadł rękoma, łapczywie, z niepohamowaną radością
chwili.
- To już, tak szybko? – powiedział do siebie, widząc pusty talerzyk.
- Uważaj, masz tłuste dłonie – usłyszał Miriam,
kiedy objął ją od tyłu. – Nie chciałam przeszkadzać, byłeś pochłonięty
literkami na papierze.
- Dostanę jeszcze naleśników?
- Podobno łakomstwo jest grzechem.
- Podobno nakłanianie do złego też jest grzechem.
- Od kiedy jabłka w cieście są złem?
- Od nigdy, dlatego z przyjemnością zjem jeszcze
kilka nie grzesząc wcale.
Pocałował Miriam zostawiając biały ślad na
odsłoniętych ramionach.
Odwróciła się przodem do niego.
- Jak ty wyglądasz? Cały oprószony pudrem! Jak małe
dziecko!
- Jestem małym, słodkim prezentem.
- Kocham cię, słodka niespodzianko.
Pocałowała go w białe usta.
- Może to będą ostatnie jabłka w cieście? – dodała.
- Przecież wiesz, że moje możliwości są
nieograniczone.
- Nie o to mi chodzi.
- A o co?
Zamiast odpowiedzieć, przytuliła go mocno.
- To na pewno jakaś imaginacja, która niekoniecznie
musi się sprawdzić – powiedział, odgadując jej myśli.
- Tym razem to nie przywidzenie tylko pewność...
Będzie wojna! Nie zostanie kamień na kamieniu!
- Kochanie nie opowiadaj takich rzeczy!
- Nie widzisz, co się dzieje z ludźmi, ze światem?
- Widzę, ale to nie znaczy, że…
- To znaczy, że w ogólnej energii systemu dominuje
negatywna! Pozytywnej jest tyle, „co kot napłakał”. System w takich razach nie
bawi się w sentymenty, system robi…
- Pierdut!?
- Pytasz, jakbyś nie wiedział.
- Ludzie mają wolny wybór, to z ich woli zło
panoszy się wszędzie. Owładnięci instynktami dążą do zaspokojenia pierwotnych
popędów, ulegają pysze i pożądliwości za nic mając dobro wyższe. Nie wspomnę o
braku świadomości samych siebie i świata. Na własne życzenie umierać będą, jako
bezwartościowa masa.
- Gdzie są ci, którzy pomagali zachować równowagę
energetycznej mapy?
- Są zjednoczeni, świadomi. Już nie wrócą. Nie
muszą.
- Dlaczego ty zostałeś?
- Bo chcę przeżywać ciebie w głębi swego istnienia.
- Dostaniesz morze naleśników…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz